Słonecznikowe nutki

Krajowa Agencja Wydawnicza, Wrocław 1982. 
Opracowanie graficzne Roman Kowalik. 
Redaktor Wiktor Zielony. 
- debiut książkowy-

Wybrane wiersze

Skowronek 

O świcie, 
w błękicie 
wykluł się skowronek. 

Malutka nutka. 
Śpiewająca grudka. 
Na przebudzenie wiosny 
pierwszy dzwonek. 

Bo to na skowronki 
właśnie roku pora:  
rolnik pięciolinię 
w polu 
już wyorał.
Ptasie śpiewy 

Rano - 
raz f o r t e 
raz p i a n o 
wyśpiewują ptaki. 

Jedni wolą, 
Gdy skowronek śpiewa s o l o; 
Inni - 
gdy w d u e c i e szpaki… 

Ja uwielbiam wróbli c h ó r e k, 
ćwierkających w niebo, 
w chmury 
ile w gardle głosu. 

Z cienkich dziobków 
lecą tony 
jak spod igieł patefonu… 
W świat je 
echa niosą.  
Topola 

Topola - 
jest bardzo wysoka: 
zaczyna się w ziemi, 
a kończy w obłokach. 

Żadne dotąd drzewo, 
rosnące na polu, 
nie dorosło 
do czubka 
wysokiej topoli… 

A ja jej nie sięgam 
nawet do kolanek - 
do jej pierwszych gałązek, 
do zielonych 
falbanek.
Słonecznikowe nutki 

Gdy słonecznik rozkwita – 
wygląda jak złota 
gramofonowa płyta. 

Ledwie zdążył w słońcu 
zawirować kołem - 
a już brzęczenie na nim 
nagrywają pszczoły. 

A już zapisuje 
w to koło złocone 
hymn na cześć oracza 
polny śpiewak 
- skowronek. 

Jest i krakanie wronie 
na słoneczniku złotym, 
jest i jaskółczy świergot; 
są 
i bocianie klekoty… 

Tylko chytry wróbelek 
ostrzy dziobek krótki: 
gdy słonecznik dojrzeje- 
wydziobie 
z niego nutki. 
Żniwa za pasem 

Pod ciężarem kłosów 
uginają się słomki. 
Czas już bochen chleba 
wypiec 
z pierwszej mąki. 

Wielkie koło młyńskie -
z mąki białej, 
świeżej. 
Wykulane w rękach. 
Wyrośnięte w dzieży.  

Taki aż chrupiący 
i pachnący 
polem. 
Posypany makiem. 
Upstrzony kąkolem. 

Czas już ten podpłomyk 
niekrajany nożem, 
podawany z solą, 
na stół nasz położyć. 

Czas połamać ręką 
ten żniwny 
opłatek; 
tak po staropolsku, 
za domu 
dostatek. 

Przedżniwny bławatek 

Jeszcze na łodyżce 
cienkiej w zbożu kwitnie, 
ale nie tak świeżo już, 
nie tak błękitnie. 

Jeszcze się nie chyli 
nie gnie się 
w kolankach, 
ale to już nie ten 
rześki kwiat poranka. 

Jeszcze pachnie latem, 
pszczołami 
i rosą, 
lecz już coraz czulej, 
tropi dźwięki kosy… 

I tak swój poranek 
ze zmierzchem przeplata, 
błękitny bławatek - 
król 
jednego lata.  
Myszka 

Teraz
nic jej nie grozi. 
Może sobie beztrosko 
dreptać po ściernisku.  
Może wygryzać ziarenka z kłosów 
albo wygrzewać się w słońcu 
na łopianowym listku… 

Ale za chwilę – 
może powtórzyć się wczoraj. 
Może nagle w zielonych 
kocich reflektorach 
zobaczyć taką okrągłość 
pisaną linią ciągłą, 
z której nie sposób wyleźć… 

Na szczęście jednak 
wczoraj – 
w pobliżu była nora. 
Chwast 
 
Chociaż wyrósł z ziemi,
głowę w chmurach nosi: 
od małego kiełka, 
aż po dzień 
wykłosin. 

Nie czuje korzeniem 
twardych grud 
i darni, 
ni teraz, ni wtedy, 
gdy się z nich wyziarnił. 

Być może za płytko 
zrósł się z czarną glebą 
i dlatego tak mocno 
zapatrzył się 
w niebo. 

Korzeniem 
nie poznał 
ziemi swej do końca, 
choć ona ma serce 
gorętsze – 
od słońca. 


Słota 

Odmówmy deszczowe paciorki. 
Szept niechaj palce wodzi. 
Deszcz wtedy na pewno ustanie 
na pierwszym 
dziesiątku 
powodzi. 

Pobożnie odmawiać deszcz trzeba. 
Kucnąwszy i patrząc do góry… 
Najlepiej na polu, pod gruszą, 
wtuleni 
w jej mnisi 
kapturek. 

Deszcz można tak samo wyśpiewać, 
jak hymn świerszczami rozdzwończyć. 
Wiatr organami wspomoże… 
Zobaczysz, 
rozbłyśnie 
słońce! 
Usypianie strumyka 

Zima 
chce uśpić strumyk. 
Nie chce by płynął dalej. 
Chce mu wytrącić w biegu 
pulsujące wiosełko, 
usztywnić płetwy, 
fale. 

Chce go w ślizgawkę zaczarować 
i szaleć na niej na wyścigach. 
Pokonać wiatr, 
co na łyżwach 
 srebrzystych śmiga. 

Ale strumyk spać nie chce, 
albo zasnąć nie może. 
Im zima mocniej śniegiem prószy,  
tym on głośniej 
gaworzy. 
Zima nie chce odejść 

Zima nie chce odejść. 
Chce z nami pobyć jeszcze. 
Popatrzcie, 
 jak zawzięcie 
śnieg mocuje się z deszczem. 

Jak go wiatrem podcina 
i gnie 
na wszystkie strony; 
jak mu dmucha w źreniczki 
ledwie co przebudzone. 

A mróz mu dopomaga:  
krępuje w lodzie zwinne krople. 
Na szczęście sił już tyle nie ma, 
by zaczarować je 
w lodowe 
sople.   




(c)2021, Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Na stronie wykorzystano ilustracje Joanny Hrk z tomów wierszy 
Karoliny Kusek pt.: "Objęłam spojrzeniem świat dziecka" i "Dzieci Marsa"